Lokamo dla kawiarni

Kawiarnia traci pieniądze nie na tym, że coś jest wolne, tylko na gościach, którzy zobaczyli kolejkę i poszli dalej. To jedyna strata, której nie widać w raporcie sprzedaży.

Kolejka jest kosztem, którego nie widać

Gość, który wszedł, zobaczył sześć osób przy ladzie i wyszedł, nie pojawia się w żadnym zestawieniu. Nie ma paragonu, nie ma pozycji w raporcie, nie ma śladu. Kawiarnie zwykle dowiadują się o tej stracie dopiero wtedy, gdy porównują ruch pod lokalem ze sprzedażą.

Zamawianie z telefonu rozdziela dwie rzeczy, które przy ladzie dzieją się naraz: wybór i płatność. Gość wybiera przy stoliku albo w kolejce, a przy ladzie zostaje samo odebranie.

Godziny szczytu bez dodatkowej osoby

Największy ruch w kawiarni trwa zwykle dwie do trzech godzin dziennie. Zatrudnienie kogoś tylko na ten czas rzadko się spina, a stała obsada i tak nie wyrabia w szczycie.

Zamówienia składane z telefonu wchodzą do kolejki równolegle, więc barista pracuje ciągle, zamiast czekać na decyzję kolejnej osoby przy ladzie. Ta sama obsada wydaje więcej w tym samym czasie.

Stali goście i powroty

W kawiarni więcej niż gdziekolwiek liczy się powrót. Gość, który raz zamówił z telefonu, ma zapisane swoje ulubione pozycje i zamawia następnym razem w kilka sekund.

Prośba o opinię wysłana po odbiorze, a nie w trakcie kolejki, trafia na moment, w którym gość faktycznie ma zdanie o kawie. To jest różnica między opinią wystawioną a zignorowaną.

Częste pytania

Czy to ma sens przy małej kawiarni z jednym baristą?

Tak, ale z innego powodu niż w dużej. Przy jednym baristcie każda przerwana czynność kosztuje: zamówienia wpadające do kolejki pozwalają skończyć jedną kawę, zanim zacznie się następną, zamiast przerywać na rozmowę przy ladzie.

Gdzie gość odbiera zamówienie?

Tam, gdzie do tej pory. Lokamo nie zmienia sposobu wydawania, tylko moment składania zamówienia. Numer zamówienia gość ma w telefonie, więc nie trzeba wołać po imieniu.